
Afera w warszawskim Szpitalu Południowym wywołała największy od lat wstrząs w stołecznym ratuszu. Prezydent miasta Rafał Trzaskowski ogłosił, że przyjął rezygnacje dwóch wiceprezydentek Warszawy – Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry – wiążąc ich odejście z ujawnionymi nieprawidłowościami w podległej placówce. Jak podkreślił, sprawa ma zostać wyjaśniona „bez żadnych półśrodków”, a podobna sytuacja „nie ma prawa się powtórzyć”. Jednocześnie władze miasta przeprowadzają szeroką wymianę kadr w szpitalu i nadzorujących go organach oraz rozpoczynają masowe audyty w miejskich podmiotach leczniczych.
Impulsem do kryzysu były informacje o wynagrodzeniu 29-letniego lekarza Dawida Kacprzyka, który w ciągu roku miał otrzymać 1,6 mln zł. Późniejsze ustalenia wykazały, że lekarz fikcyjnie rozliczał godziny pracy. Do tego doszły doniesienia o zgonach na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym oraz nieprawidłowościach w funkcjonowaniu prosektorium. Z kierownictwem Szpitala Południowego już się rozstano, a w miejskich szpitalach wymieniono rady nadzorcze. Nowy zarząd i nowa rada nadzorcza Szpitala Południowego – jak zapowiada Trzaskowski – mają w ścisłej współpracy z odpowiednimi organami wyjaśniać kolejne wątki oraz wdrażać działania naprawcze.
Stołeczny ratusz zaostrza nadzór nie tylko nad jednym szpitalem. Prezydent Warszawy spotkał się z prezesami i dyrektorami jedenastu miejskich placówek leczniczych, przypominając im o obowiązku przestrzegania miejskiej polityki antykorupcyjnej. Szczególny nacisk położony został na kwestie konfliktu interesów oraz konieczność natychmiastowego zgłaszania wszelkich nadużyć. Trzaskowski wprost zapowiedział „zero tolerancji dla cwaniaków i oszustów”, podkreślając, że omijanie kolejek oraz fikcyjne rozliczanie czasu pracy mają być tropione i „bezwzględnie tępione”. Szefowie szpitali zostali zobowiązani do ponownego przejrzenia wszystkich skarg oraz niepokojących sygnałów, a kontrole objęły także prosektoria.
Konsekwencje afery sięgają jednak poza sektor zdrowia. Trzaskowski zapowiedział rozszerzenie standardu odpartyjniania miejskich spółek – zarówno w zarządach, jak i radach nadzorczych nie będą mogli zasiadać członkowie partii politycznych. Osoby pełniące takie funkcje dostały czas do końca lipca na decyzję: albo pozostanie w miejskich władzach spółek, albo dalsze członkostwo w partii. Prezydent Warszawy argumentuje, że ma to wyeliminować wątpliwości co do wpływu partyjnej polityki na kontrolę nad spółkami i podkreśla, że liczą się dla niego „profesjonalizm, uczciwość i niezależność”. Kwestia obsady stanowisk po odchodzących wiceprezydentkach pozostaje na razie otwarta – nazwiska nowych członków zarządu miasta mają zostać ogłoszone w „stosownym czasie”.